The Rain – kiepski serial Netflixa

Wczoraj na platformie Netflix zadebiutował nowy serial, w którym ponownie (po świetnie przyjętym Dark) gigant daje dojść do głosu twórcom europejskim. Tym razem mamy więc do czynienia z produkcją, którą zrealizowali twórcy szeregu młodzieżowych filmów i animacji – Jannik Tai Mosholt i Esben Toft Jacobsen. Pomimo dobrej promocji wydaje się jednak, że The Rain nie powtórzy sukcesu niemieckiego poprzednika.

Punkt wyjścia jest ciekawy. Może niezbyt oryginalny, ale ze sporym potencjałem. Zaczyna się od zwykłego dnia, jak każdy inny. Młoda bohaterka Simone zaraz będzie miała szkolny egzamin. Niespodziewanie jednak jej rozhisteryzowany ojciec zabiera ją ze szkoły, krzycząc że deszcz pozabija wszystkich. Okazuje się bowiem, że kontakt z opadami będzie zabójczy, ulewa niesie ze sobą śmiertelny wirus. Ojciec zamyka Simone, jej brata i matkę w ultranowoczesnym bunkrze, a sam bez słowa wyjaśnienia rusza w burzę. Ostatecznie rodzeństwo spędzi w odcięciu od świata 6 lat. Gdy opuszczą bunkier, będzie to już świat po apokalipsie.

Największą wadą serialu jest wyjątkowo niedbały scenariusz, w którym aż roi się od logicznych dziur, zupełnie niezrozumiałych zachowań postaci i kiepskich motywacji. Młodzi bohaterowie kreśleni są na odpowiedzialnych i inteligentnych ponad swój wiek, jednak w pierwszej możliwej sytuacji ściągają niebezpieczeństwo na całą rodzinę, poprzez swoje nieposłuszeństwo. Niemal od pierwszej sceny będą więc irytować, zamiast wyrastać na protagonistów, za którymi pójdzie się w ogień. Wiemy że deszcz jest zabójczy z powodu wirusa, wiemy też że nie można mieć kontaktu z wodą, która już opadła, np. w postaci kałuży, ale nie przeszkadza to bohaterom pięć minut po ulewie dotykać wszystkiego wokół. 




W kwestii post-apo z kolei twórcy w dużej mierze powtarzają ograne już schematy, stawiając na moralny wydźwięk, ale niezwykle topornie go ciosając. Bo gdy staniemy przed pytaniem, czy można uśmiercić jedną zarażoną osobę, aby ta nie zaraziła kolejnych, to będzie tą osobą matka, trzymająca w dłoniach niemowlę. Patetyczne dialogi i podnoszenie napięcia poprzez właśnie takie szafowanie moralnością („Jesteś pierwszym prawdziwym człowiekiem, jakiego spotkałem” – tłumaczy bohaterce mężczyzna, który otrzymał od niej żywność dla głodnego syna), nie sprzyjają wcale większemu zaangażowaniu w historię. Trzeba jednak przyznać, że w trakcie serialu dochodzi do kilku zwrotów akcji, co należy uznać za sporą zaletę.

Więcej da się z tego wycisnąć pod kątem opowieści młodzieżowej, z czego twórcy – realizujący wcześniej takie projekty w przeciwieństwie do sci-fi – zdają sobie sprawę. Relacje między grupką bohaterów zdają się być dużo bardziej ciekawe od świata, w którym przyszło im walczyć o przetrwanie. Nawet jeśli przedstawiony jest topornie, to wydźwięk dotyczący zachowania człowieczeństwa, jest zawsze aktualny.

The Rain od Netflixa nie powtórzy raczej sukcesu Dark, czy innych głośnych produkcji platformy. Skandynawowie oddają w nasze ręce młodzieżowe science-fiction z potencjałem, ale zupełnie zatraconym w miernej realizacji. Powtarzanie schematów, ciężkie granie na moralności, dziury logiczne i niewytłumaczalne zachowania bohaterów to największe wady serialu. Jego siła tkwi z kolei w młodzieżowych aktorskich kreacjach i intrygująco przedstawionych relacjach pomiędzy bohaterami. Chyba to jednak za mało, aby można było nazwać The Rain dobrym serialem.

The Rain
Twórcy: Jannik Tai Mosholt, Esben Toft Jacobsen
Obsada: Alba August, Lucas Lynggaard Tonnesen, Mikkel Boe Folsgaard, Angela Bundalovic
Gatunek: serial, dramat, thriller
Rok produkcji: 2018
Data polskiej premiery: 4 maja 2018

 

CHCESZ WIĘCEJ CIEKAWYCH RECENZJI SERIALI? POLUB TĘ STRONĘ:

 

Damian Drabik Administrator

Rocznik 1992. Z wykształcenia historyk sztuki i kulturoznawca, z zamiłowania pożeracz filmów, książek i szeroko pojętej popkultury.