Zabij albo Zgiń. Tom 2 – recenzja

Pierwszy tom komiksu Brubakera, Phillipsa i Breitweiser, Zabij albo Zgiń, okazał się jedną z ciekawszych pozycji graficznych ubiegłego roku. Poznaliśmy Dylana, którego życie uratował demon, żądając od niego czegoś w zamian. W zamian mężczyzna musi dokonać jednego zabójstwa miesięcznie. Paradoksalnie musi być to osoba, która na to zasłużyła. W innym wypadku Dylan sam poniesie śmierć w męczarniach. Bohater nie bez trudu zmusza się do dokonania pierwszego zabójstwa i o dziwo przynosi  mu to ogromną ulgę.

Drugi tom zmierza w tym samym kierunku. Bohater nie zaskakuje nas niczym nowym. Nadal zabija bez większych moralnych rozważań. Elementem istotnym w tym przypadku jest to, kogo zabija. Na tym aspekcie skupiają się właśnie twórcy. Korporacyjne szumowiny, odpowiedzialne za stratę całych majątków wielu osób i ich późniejsze samobójstwa, czy rosyjska mafia. Trafiają się też pedofile i gwałciciele. Dylan ma w czym wybierać. Policja jednak nie próżnuje, a na karku siedzi mu również wspomniana mafia.

Zostawmy jednak elementy fabularne, które są co prawda istotne, lecz w tym konkretnym przypadku schodzą na drugi plan. Twórcy nadrabiają dynamiczną akcją i mnóstwem krwawej sieczki. Dylan robi sporą miazgę ze swoich przeciwników. Najciekawsze, że jest to naprawdę fajnie uchwycone na obrazach. Kolory dobrane przez Breitweiser są obłędne. Nie mówię już o wielu szczegółach, które również zostały uchwycone, podobnie jak w pierwszym tomie.

Szkoda tylko, że bohater nie walczy jednak ze sobą, nie stara się oszukać demona. Być może będzie to elementem kolejnych części. Jest jednak druga strona medalu. Możliwe, że demon tak naprawdę jest tylko wymysłem umysłu szaleńca, który w ten sposób usprawiedliwia to, co robi. Wprowadza to pewną niejednoznaczność i nie pozwala na wpadnięcie tej historii w jeden schemat.

Zabij albo Zgiń. Tom 2 nadal utrzymuje zapoczątkowaną jakość. Ale jest w tym pewna granica. W tym przypadku można zachwycać się ogólną rozwałką bez zahamowań, szczególnie że wszechobecny realizm wręcz poraża, a szczegółowa kreska połączona z obłędnymi kolorami, to bajer totalny. Ale nie można bez końca jechać na elementach graficznych, historia też musi być w miarę składna i zaskakująca. Na chwilę obecną jest moc, ale zmiany muszą nastąpić.

Zabij albo zgiń
Scenariusz: Ed Brubaker
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Rysunki: Sean Phillips, Elizabeth Breitweiser
Gatunek: Sensacja
Wydawnictwo: Non Stop Comics
Data premiery: 21 marca 2018

 

 
 
 
Za egzemplarz do recenzji dziękujemy Non Stop Comics
 
https://nonstopcomics.com
 
 
CHCESZ WIĘCEJ CIEKAWYCH RECENZJI KOMIKSÓW? POLUB TĘ STRONĘ:
 

Tomasz Drabik Administrator
Radomianin z pochodzenia. Technolog żywności z wykształcenia. Pasjonat dobrego kina, lecz nie gardzi ciekawą książką. Uwielbia Pasikowskiego, Manna i Lehane.