Salman Rushdie – Złoty dom Goldenów. Recenzja

Pod koniec 2017 roku nakładem Domu Wydawniczego Rebis w Polsce światło dzienne ujrzała najnowsza powieść cenionego Salmana Rushdie, twórcy Dzieci północy i Szatańskich wersetów. W Złotym domu Goldenów autor obiera jednak nieco inną drogę, tworząc rasową powieść współczesną z Ameryką w tle.

Akcja książki rozpoczyna się w 2009 roku, w dniu inauguracji prezydenta USA Baracka Obamy. W tym samym czasie osobliwy cudzoziemiec-miliarder osiedla się wraz z dorosłymi synami na Manhattanie w Nowym Jorku. Wszyscy oni przyjmują nowe tożsamości, przybierając rzymskie imiona i nazwisko – Golden. Te cztery wyjątkowe osobowości, każda ekscentryczna na swój sposób, bardzo szybko dostaną się na sam szczyt nowojorskiej społeczności.

Tę historie poznajemy z punktu widzenia młodego filmowca René, który staje się sąsiadem Goldenów i odkrywa w nich wdzięczny temat do obserwacji. Szybko jednak wikła się w sekrety rezydencji miliarderów, rodzinne tajemnice a nawet zbrodnie.

Nie sposób w krótkiej recenzji streścić wszystkich tematów poruszonych w nowej powieści Rushdie ze względu na to, że to szalenie ambitna literatura. Najprościej jednak można by określić ją, jako pewną próbę zobrazowania w pigułce współczesnej amerykańskiej kultury i popkultury. Miesza się tu bowiem wszystko – od literatury, przez kino, sztukę aż po komiks. Wszystko to przedstawia ostatnie osiem lat Ameryki w formie postmodernistycznej epopei. Już samo wyłapywanie aluzji, a tych jest olbrzymia ilość, dostarcza niesłychanej frajdy w trakcie lektury Złotego domu Goldenów, ale przecież to zaledwie dodatek.

Bo też nowa powieść Rushdie to przede wszystkim niezwykle gorzki i pełen ironii komentarz społeczny, w którym okres prezydentury Obamy jak w zwierciadle odbija główne wydarzenia amerykańskiej sceny, przemiany w tożsamości społeczeństwa, kulturę. Bawiąc się metaforami i jawnie przerysowując swą powieść (trzeba przyznać, że niektóre wydarzenia nie są przedstawione zgodnie z prawdą) autor obdziera współczesną Amerykę (choć mówiąc szerzej – Zachód) z jej złotego blichtru i boleśnie piętnuje kierunek, w jakim podąża, szczególnie uderzając w skrajności, z których też bez wątpienia ten amerykański tygiel się składa. Z żartem na ustach Rushdie zmusza do głębokiej refleksji, konfrontując ze sobą różne postawy.

Ale Złoty dom Goldenów to również mała literacka perełka z kapitalnie poprowadzoną narracją, fabułą wypchaną intelektualną grą z czytelnikiem, a przy tym dużą dawką humoru. Na sam koniec czuję się jednak w obowiązku zwrócić uwagę na jedną, ale wyraźną wadę nowej powieści Rushdie – bo skoro Złoty dom Goldenów nie jest tylko fabułą i fikcją literacką ale również społecznym a przy tym politycznym komentarzem, to należy czytać go z dystansem, ponieważ autorowi w pewnych kwestiach zdecydowanie brakuje obiektywności i zdarza mu się naginać rzeczywistość pod własne tezy lub pomijać pewne wątki w przytaczanych wydarzeniach. Nowa powieść Rushdie, choć fantastyczna w realizacji, stanowi wykładnię poglądów, dla których autor ewidentnie nie widzi pola do dyskusji. I na takie postawy trzeba uważać, czytajcie więc z otwartą głową i konfrontujcie poglądy autora z własnymi.

Złoty dom Goldenów
Autor: Salman Rushdie
Tłumacz: Jerzy Kozłowski
Gatunek: Literatura współczesna
Wydawnictwo: Rebis
Data premiery: 21 listopada 2017

 

 

Za materiał do recenzji dziękujemy Wydawnictwu Rebis

http://www.rebis.com.pl/

 

CHCESZ WIĘCEJ CIEKAWYCH RECENZJI KOMIKSÓW? POLUB TĘ STRONĘ:

Filmowy malkontent. W kinie docenia wyrazisty styl. Uwielbia kino Tima Burtona, Guillermo del Toro czy Wesa Andersona.