Head Lopper & Wyspa albo Plaga Bestii – recenzja

Head Lopper, czyli Norgal, jedyny w swoim rodzaju egzekutor, wojownik i dekapitator. To bohater w starym stylu, małomówny, burkliwy a przy tym diabelnie niebezpieczny. Ale podczas swojej najbliższej przygody nie będzie sam – ma bowiem osobliwą towarzyszkę podróży o drastycznie odmiennym charakterze – zrzędliwą wiedźmę Agathę. A raczej jej ucięty, gadatliwy łeb, który Norgal ciągnie ze sobą na wyspę Barra, opanowaną przez złego czarownika.

Head Lopper to zapoczątkowany w 2013 roku komiks Andrew MacLeana, który po raz pierwszy zawitał na polski rynek za sprawą wydawnictwa Non Stop Comics. W listopadzie minionego roku światło dzienne ujrzał pierwszy tom zbiorczy – Wyspa albo plaga bestii, zawierający zeszyty 1-4. Mamy więc znakomitą okazję poznać losy tego specyficznego bohatera w polskim przekładzie Jacka Drewnowskiego. I co tu dużo mówić – to wielka gratka dla miłośników krwawej rozrywki i jedna z najlepszych rzeczy, jakie Non Stop Comics zaprezentowało polskiemu czytelnikowi w minionym roku. 

Fabuła tej historii jest zdawkowa, ale powiedzmy sobie szczerze – nie za fabułę pokochali Head Loppera zachodni czytelnicy. Oto nasi bohaterowie przybywają na wspomnianą już wyspę Barra, by z polecenia królowej wyzwolić ją spod władzy złego czarownika z Czarnego Bagniska. Dla Norgala znaczy to ni mniej ni więcej, jak mordować paskudne stwory pozbawiając ich głów. A dla odbiorcy oznacza to przede wszystkim świetną i krwawą zabawę. Ale Norgal nie wie jeszcze, że czarownik jest mistrzem manipulacji, a jego celem jest zdobycie głowy Agathy, dzięki mocy której mógłby opuścić własne więzienie. Jeśli więc wspomniałem, że fabuła jest zdawkowa, to należy również dodać, że jest pokręcona i nie brak w niej zwrotów akcji.




Czyta się to fantastycznie, bo MacLean daje czytelnikowi wszystko, czego ten mógłby wymagać od dobrego, rozrywkowego komiksu. Przede wszystkim bohaterowie – Norgal i Agatha to duet, który natychmiast zjednuje sobie naszą sympatię. Twardy, mrukliwy wojownik i wiecznie narzekająca głowa wiedźmy. Jest angażująca narracja wypełniona po brzegi akcją, tu nieprzerwanie coś się dzieje, a co kilka stron dostajemy kolejne pojedynki, w których krew tryska na wszystkie strony, a ucinane łby latają w tę i we w tę. Jest wreszcie zdrowa dawka soczystego, często czarnego humoru.

Jeżeli chodzi o rysunki, to również odpowiada za nie Andrew MacLean (koloruje Mike Spicer) i w moim odczuciu to akurat jedna ze słabszych stron komiksu, są one bowiem proste i przypominające niekiedy flashowe animacje; dużo tu kolorów, twarze i sylwetki są uproszczone, nieco karykaturalne, ale z pewnością taki był też zamiar twórców. Mnie nie do końca to przekonuje, ale z drugiej strony – gdy kadry splamią się krwią, kogo obchodziłaby jakość rysunków.

Na koniec warto jeszcze wspomnieć, że wydanie od NSC posiada tradycyjnie sporą ilość dodatków w postaci szkiców, bonusowych ilustracji oraz okładek. Słowem, standardowo wydanie pierwsza klasa. Dostajemy zatem cztery zeszyty i łącznie blisko 300 stron przedniej, brutalnej akcji, zgodnie z tytułem pełnej ucinanych głów oraz innych części ciała, wypchanej krwią, przemocą oraz czarnym humorem. Pewne niedostatki wynagradza para drastycznie odmiennych bohaterów, których przygody czyta się z wielką frajdą. Head Lopper to mocno pokręcona i bardzo satysfakcjonująca zabawa.

Head Lopper & Wyspa albo Plaga Bestii
Autor: Andrew MacLean
Rysunki: Andrew MacLean
Kolory: Mike Spicer
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Wydawnictwo: Non Stop Comics
Data premiery: 7 listopada 2017

 

 

CHCESZ WIĘCEJ CIEKAWYCH RECENZJI KOMIKSÓW? POLUB TĘ STRONĘ:

 

Damian Drabik Administrator
Rocznik 1992. Z wykształcenia historyk sztuki i kulturoznawca, z zamiłowania pożeracz filmów, książek i szeroko pojętej popkultury.